Nieważna decyzja administracyjna nie wyklucza dobrej wiary przedsiębiorcy

Nieważna decyzja administracyjna nie wyklucza dobrej wiary przedsiębiorcy

 

Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2014 roku w sprawie o sygn. akt III CZP 87/13 przesądziła, że jeżeli przedsiębiorca przesyłowy korzystał z cudzej nieruchomości w oparciu o wydaną niegdyś decyzję administracyjną, to nie może jednocześnie zasiedzieć służebności przesyłu (wykonywanie uprawnień wynikających z decyzji jest bowiem czym innym, aniżeli posiadanie służebności, które z biegiem czasu może doprowadzić do jej nabycia przez zasiedzenie).

 

Można się natomiast zastanawiać,  czy do zasiedzenia takiej służebności może dojść w sytuacji odwrotnej, polegającej na tym, że przedsiębiorca wprawdzie korzystał z gruntu w przekonaniu, że czyni to na podstawie decyzji, jednakże przekonanie to okazało się błędne, gdyż w rzeczywistości decyzja ta nie dotyczyła tej nieruchomości (lub np. była nieważna)? Na tak postawione pytanie odpowiedział jakiś czas temu Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 15 lutego 2017 roku wydanym w sprawie o sygn. akt II CSK 205/16.

 

Zanim sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, jej stan przedstawiał się następująco. W latach 60-tych XX wieku na nieruchomości należącej do wnioskodawcy wybudowano linie elektroenergetyczne wysokiego napięcia. W 2012 roku właściciel nieruchomości zwrócił się do przedsiębiorcy przesyłowego z propozycją zawarcia umowy ustanawiającej odpłatną służebność przesyłu obejmującą przedmiotową infrastrukturę. Ponieważ jednak przedsiębiorca odmówił, właściciel wystąpił o ustanowienie takiej służebności na drodze sądowej.

 

W postępowaniu przed sądem przedsiębiorca – broniąc się przed ustanowieniem odpłatnej służebności – podnosił dwie grupy argumentów.

 

Po pierwsze, twierdził, że sporne linie zostały wybudowane na podstawie decyzji administracyjnych wydanych w trybie art. 35 ustawy z dnia 12 marca 1958 roku o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, a skoro tak, to obecnie decyzje te stanowią dla niego alternatywny (wobec służebności przesyłu) tytuł prawny do legalnego korzystania z nieruchomości w zakresie określonym w tych decyzjach. Tę argumentację przedsiębiorcy sądy obu instancji słusznie odrzuciły, z bardzo prostej przyczyny – z dokumentów złożonych do akt sprawy nie wynikało bowiem, że wspomniane decyzje administracyjne dotyczyły akurat tej konkretnej nieruchomości, co do której złożony został wniosek o ustanowienie służebności przesyłu.

 

Po drugie, przedsiębiorca alternatywnie podniósł właśnie zarzut zasiedzenia przez jego poprzednika prawnego służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Uzasadniając ów zarzut, przedsiębiorca wskazał, że nawet jeśli przyjąć, iż korzystanie przez niego z nieruchomości nie opierało się na decyzjach wydanych na podstawie ustawy wywłaszczeniowej, to w takim razie należałoby to korzystanie zakwalifikować jako posiadanie służebności prowadzące do jej zasiedzenia po upływie wymaganego okresu czasu (w tym przypadku 30 lat). To stanowisko również nie znalazło uznania w oczach sądów obu instancji. Sądy te wyjaśniły, że skoro przedsiębiorca był przekonany, nawet błędnie, że wykonuje w stosunku do nieruchomości uprawnienia wynikające z decyzji, to nie może być traktowany jako posiadacz służebności, gdyż są to dwa zupełnie odmienne rodzaje władztwa. Ponadto, zdaniem sądów, właściciel nieruchomości, sądząc, że przedsiębiorca korzysta z jego działki legalnie, nie miałby w takiej sytuacji powodu, by sprzeciwiać się takiemu korzystaniu (a tym samym nie mógłby się obronić przed biegnącym cały czas zasiedzeniem).

 

Sąd Najwyższy, do którego sprawa trafiła na skutek wniesienia skargi kasacyjnej przez przedsiębiorcę, podzielił punkt widzenia sądów niższych instancji jedynie częściowo. Mianowicie, Sąd Najwyższy zgodził się, że przedsiębiorca nie wykazał, że powoływane przez niego decyzje administracyjne zostały wydane w stosunku do nieruchomości, na której posadowiono sporne urządzenia przesyłowe (chodziło m.in. o to, że decyzja nie wymieniała stron postępowania, ani też nie odwoływała się w swej treści do wykazu właścicieli gruntów, stanowiącego osobny dokument). Zupełnie inaczej natomiast ocenił podniesiony przez przedsiębiorcę zarzut zasiedzenia służebności.

 

Przede wszystkim Sąd Najwyższy zauważył, że zaakceptowanie rozumowania sądów niższych instancji prowadziłoby do swoistego paradoksu. Otóż okazałoby się, że praktycznie w każdym przypadku, w którym w grę wchodziłaby decyzja wydawana na podstawie art. 35 ustawy wywłaszczeniowej (lub inna decyzja o tożsamych skutkach, wydawana na podstawie późniejszych przepisów), zasiedzenie przez przedsiębiorcę służebności przesyłu byłoby niejako z góry wykluczone. Do zasiedzenia nie mogłoby bowiem dojść nie tylko wtedy, gdy urządzenia faktycznie zostały wybudowane na podstawie ważnej i ostatecznej decyzji administracyjnej (co wprost wynika z uchwały Sądu Najwyższego w sprawie o sygn. akt III CZP 87/13), ale także wtedy, gdy taka decyzja była wadliwa, nieważna lub nieistniejąca, ale przedsiębiorca pozostawał w błędnym przekonaniu, że daje mu ona prawo do władania cudzą nieruchomością. Zdaniem Sądu Najwyższego, tę ostatnią sytuację należy w związku z tym ocenić odmiennie – tj. uznać, że w takim przypadku władanie nieruchomością pozbawione jest tytułu prawnego i polega jedynie na faktycznym korzystaniu z niej w zakresie odpowiadającym służebności przesyłu, co z kolei może prowadzić do zasiedzenia służebności.

 

Ponadto, Sąd Najwyższy przypomniał, że spełnienie przesłanki posiadania służebności należy oceniać w sposób obiektywny, poprzez odwołanie się do sfery faktów, a nie do sfery psychicznych odczuć posiadacza. Oznacza to, że istotne jest tylko to, czy przedsiębiorca faktycznie korzystał z gruntu w takim zakresie i w taki sposób, w jaki czyniłaby to osoba, której przysługuje służebność. Bez znaczenia jest natomiast okoliczność, że władztwo to było wykonywane przez przedsiębiorcę w błędnym przekonaniu, że opiera się na decyzji administracyjnej i służy interesowi publicznemu.

 

Przenosząc to na grunt omawianej sprawy, Sąd Najwyższy zauważył, że z punktu widzenia obiektywnego, zewnętrznego obserwatora, faktyczny sposób władania sporną nieruchomością przez przedsiębiorcę niczym nie różnił się od wykonywania służebności przesyłu, nawet jeżeli przedsiębiorca ten błędnie sądził, iż wykonuje jedynie uprawnienia wynikające z decyzji administracyjnej. A skoro tak, to – wbrew odmiennej ocenie sądów niższych instancji – nie ma żadnych przeszkód, aby odpowiednio długi okres takiego posiadania prowadził do zasiedzenia służebności przesyłu.

 

Końcowy fragment uzasadnienia postanowienia w sprawie o sygn. akt II CSK 205/16 zawiera również ważną wskazówkę dla właściciela nieruchomości zajętej pod urządzenia przesyłowe. Otóż Sąd Najwyższy stwierdził, że błędne (jak okazało się to w omawianej sprawie) przekonanie właściciela, iż przedsiębiorca korzysta z jego gruntu na podstawie decyzji administracyjnej, nie zwalnia tego właściciela z obowiązku podjęcia obrony przed ewentualnym zasiedzeniem. Również bowiem w takim przypadku właściciel powinien podjąć stosowne czynności mogące doprowadzić do przerwania biegu terminu zasiedzenia (np. złożyć wniosek o zawezwanie przedsiębiorcy do próby ugodowej w przedmiocie ustanowienia służebności). Jeżeli nie uczynił tego na czas, to musi liczyć się ze skutecznym podniesieniem przez przedsiębiorcę zarzutu zasiedzenia służebności, niweczącym jego roszczenie o ustanowienie takiej służebności przez sąd za wynagrodzeniem.

 

 

 

radca prawny Jakub Jędrzejewski

2019-04-02T06:10:08+00:00 Uncategorized|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz